Logo

Jak zorganizować wyjazd firmowy do Argentyny? (PLAN + KOSZTY)

Piotr Heliasz

CEO | Incentive Travel Expert

2026-05-08

BT Events & Incentive — foto z eventu incentive dla zespołu B2B (foto 10)

Video

Transkrypcja

Wyjazd firmowy do Argentyny to spektakularna opcja incentive — ale wymaga konkretnego planu. W tym wideo pokazuję, jak go zorganizować, ile to kosztuje i co zobaczyć.

Szukasz spektakularnego kierunku, w którym uczestnicy przeżyją niesamowite chwile? Co powiesz na Argentynę? W trakcie wyjazdu uczestnicy Twojego programu będą mogli zgubić się w kolorowych uliczkach La Boki, zwiedzić słynny stadion Boca Juniors, spotkać Maradonę i Messiego w jednym miejscu, zatańczyć tango na ulicach Buenos Aires, spróbować najlepszych steków na świecie, podziwiać majestatyczny lodowiec Perito Moreno, wspiąć się na lodowiec w Patagonii, podziwiać niesamowity widok na Fitz Roya, pójść na trekking do Laguny de los Tres to i wiele więcej możesz przeżyć w Argentynie.

Zapewne zastanawiasz się, jak ułożyć program, w jakim budżecie się zmieścić czy kiedy najlepiej tutaj przyjechać. Dobrze się składa, bo w tym materiale pokażę Ci, jak z Argentyny zrobić dobry motywator do osiągnięcia Twoich celów biznesowych. Lecimy z planem na wyjazd do Argentyny. 

Paliwo lotnicze dla tego kanału dostarcza BT Events & Incentive – wyjazdy, które pracują dla Twojego biznesu.

Czy Argentyna to kierunek na wyjazd firmowy?

Dzisiaj na warsztat bierzemy Argentynę jako destynację na wyjazd firmowy. Chciałbym Wam opowiedzieć coś więcej o tym kierunku, ponieważ często na spotkaniach rozmawiamy, czy to w ogóle jest kierunek na wyjazd firmowy. Przybliżymy sobie jego mocne strony, logistykę, kiedy pojechać, a to co najważniejsze – na samym końcu opowiem Wam, ile to wszystko kosztuje.

I to, co chyba najbardziej kluczowe – wszystkich regionów nie zobaczymy za jednym razem. Taki wyjazd musiałby trwać 14, może 16 dni. To trochę za dużo jak na wyjazd firmowy, który zamykamy zazwyczaj pomiędzy 8 a 10 dni. I właśnie w takim przedziale czasowym dzisiaj będę Wam przedstawiał cały program ośmiodniowy do Argentyny. Jakie na to mam rozwiązanie? Według mnie najlepiej skoncentrować się na dwóch regionach – jest to Buenos Aires i Patagonia.

Dlaczego to tak ważne? Ponieważ chciałbym, żebyście mieli świadomość, że żeby dostać się do Argentyny, możemy przylecieć tylko do Buenos Aires. Z żadnego innego miejsca w Argentynie nie dostaniemy się bezpośrednio do Europy.

Kiedy zorganizować wyjazd firmowy do Argentyny?

Na pewno zastanawiacie się, kiedy jest najlepszy czas, żeby pojechać do Argentyny. I tutaj mamy jedną kluczową kwestię – Argentyna leży na południowej półkuli, czyli pory roku są odwrócone. Kiedy u nas jest zima, w Argentynie jest lato, kiedy u nas jest jesień, tam jest wiosna.

Jeżeli popatrzymy sobie na Buenos Aires, to jest to miasto bardzo podobne do Barcelony pod kątem pogody – zimą mamy około 15 stopni, a latem nawet 35–40. Czyli tak naprawdę jakąkolwiek porę roku byśmy nie wybrali, Buenos jest bardzo dobre do odwiedzenia.

Ale w związku z tym, że planujemy nasz wyjazd również w Patagonii, to to jest region, do którego musimy się przygotować i na pewno nie możemy tam pojechać zimą, ani wczesną wiosną, ani późną jesienią, ponieważ warunki pogodowe będą grubo poniżej zera, a wiatr nie pozwoli nam się przemieszczać.

Dla przykładu mogę podać miejscowość El Chaltén, gdzie w sezonie zimowym żyje około 1500 mieszkańców, a w sezonie letnim, kiedy ruch turystyczny jest duży, nawet 15 000. W zimie wszystkie szlaki są zamknięte i nie mamy możliwości zwiedzania.

Reasumując – od listopada do marca to idealne miesiące, żeby ruszyć do Argentyny i zwiedzić Buenos Aires oraz Patagonię.

Budżet i planowanie lotów

Jeżeli mówimy już o czasie, to chciałbym wspomnieć o aspekcie ekonomicznym, czyli rezerwacji biletów lotniczych. Około jedna trzecia całego budżetu to przeloty, a pamiętajmy, że sam lot trwa prawie 14 godzin.

Dlatego, żeby uzyskać najlepszą możliwą cenę na przelot, musimy planować wyjazd z odpowiednim wyprzedzeniem. Moja rekomendacja to minimum 9–12 miesięcy przed wylotem. Rezerwacja biletów w tym czasie pozwala uzyskać najkorzystniejsze ceny i zaoszczędzić znaczną część budżetu.

Program wyjazdu – dzień po dniu

Przejdźmy do konkretnego programu. Nie mamy bezpośredniego połączenia do Buenos Aires, więc musimy się przesiąść – najczęściej w Amsterdamie, Madrycie lub Frankfurcie. Samoloty wylatują w godzinach popołudniowych i lądują rano następnego dnia w Buenos Aires.

To dzień, w którym odkrywamy miejsce, gdzie Maradona kopał piłkę na uliczkach La Boki, gdzie na każdym rogu zobaczymy tańczące pary tango, a w barach spróbujemy słynnego ferneta z colą. Zjemy lunch przy stadionie Boca Juniors, odpoczniemy po długiej podróży i wieczorem spędzimy czas przy argentyńskim steku i winie Malbec.

Drugi dzień przed południem spędzimy na spacerze po Buenos Aires – odwiedzimy miejsca związane z pałacem prezydenckim i głównymi placami, a następnie udamy się na lotnisko, skąd lotem wewnętrznym polecimy do Patagonii.

Dlaczego tylko jedna noc w Buenos Aires? Ponieważ i tak musimy tu wrócić przed wylotem do Europy, więc część atrakcji zostawiamy sobie na ostatni dzień.

Po przylocie do Patagonii trafiamy do El Calafate – miejscowości znanej z lodowców. Tego dnia przywitamy się z regionem kolacją nad jeziorem Argentino, do którego schodzą największe lodowce Argentyny.

Trzeci dzień to jedna z największych atrakcji, które możemy przeżyć nie tylko w Argentynie, ale ogólnie podróżując po świecie. Jest to lodowiec Perito Moreno. Lodowiec, który jeszcze do niedawna był jednym lodowcem na świecie, który się nie cofał, a wręcz rozbudowywał w głąb jeziora.

To dzień, w którym nie tylko zobaczymy lodowiec z zewnątrz i potężne ściany, które z wielkim hukiem spadają do jeziora, ale również przepłyniemy łodzią zaraz obok czoła tego ogromnego lodowca. A wisienką na torcie będzie wspinaczka właśnie po nim – ubierzemy raki, kaski, weźmiemy czekany i w trakcie trzygodzinnej wyprawy będziemy mogli zajrzeć w jego różne zakamarki.

Ciekawostką na koniec będzie napicie się whisky z lodem, gdzie lód jest wiele, wiele starszy niż samo whisky.

Po emocjach związanych z lodowcem przychodzi czas na przemieszczenie się do El Chaltén – miejscowości położonej u podnóża góry Fitz Roy – po to, by następnego dnia z samego rana ruszyć na trekking.

Jest to trasa, by zobaczyć Fitz Roya – górę, która „płonie”. To dlatego taka nazwa, ponieważ o wschodzie słońca ona się cała podświetla na pomarańczowo i mówi się, że jest to jedna z najtrudniejszych gór do zdobycia. Naszym celem będzie trekking trwający od 8 do nawet 10 godzin, w zależności od naszej kondycji, do Laguny de los Tres. To właśnie z tego miejsca obserwujemy trzy charakterystyczne, strzeliste szczyty, które były inspiracją do logotypu Patagonii.

Ten dzień, po intensywnym wysiłku, kończymy klasycznie – argentyńskim stekiem i łykiem argentyńskiego wina Malbec, żeby nabrać siły do kolejnych wyzwań.

W dniu piątym przemieszczamy się do Ushuaia – krótkim lotem samolotem meldujemy się w miejscowości najbardziej na południe wysuniętej na świecie. To czas, kiedy będziemy mogli napić się piwa w jednym z barów – wiele z nich oznaczonych jest jako te najbardziej na południe na świecie. Takie zdjęcie na pewno każdy z nas chce mieć. Jest również możliwość wysłania kartki z poczty, która także słynie z tego, że znajduje się na krańcu świata.

Dzień szósty to odkrywanie cieśniny Beagle, gdzie będziemy mogli płynąć katamaranem i podziwiać pingwiny, lwy morskie i inne stworzenia wylegujące się na niewielkich wysepkach, ale również odbyć trekking po Parku Narodowym Ziemi Ognistej, gdzie będziemy mogli podziwiać krajobraz przed „poczatkiem świata”.

Po odkrywaniu Patagonii przychodzi czas na powrót do Buenos Aires – do miasta, skąd będziemy lecieli do Europy. Ale pamiętajmy o tym, że ostatni wieczór musi być w jakiś szczególny sposób zaaranżowany, żeby powspominać wszystkie chwile, których doświadczyliśmy.

Dlatego ten dzień zaplanowany jest jako kolacja pożegnalna – zazwyczaj organizujemy ją w spektakularnym miejscu z widokiem na Buenos Aires. Spróbujemy typowych, tradycyjnych steków, doświadczymy wine pairingu, gdzie jednym z win będzie słynny Malbec, a po tym wszystkim udamy się do jednej ze szkół tanga, gdzie będziemy mogli spróbować kilku kroków, a po północy zobaczyć, jak robią to profesjonaliści.

Dzień ósmy to już niestety pożegnanie z Argentyną i myślenie o powrocie do domu. Jeżeli powrót, to na pewno grupa będzie chciała zakupić jakieś pamiątki – i to jest właśnie ten moment, żeby pospacerować, kupić słynne krówki, wino czy słynną argentyńską galanterię.

Dla kogo jest Argentyna?

Na pewno zwróciliście uwagę, że nie ma tam hoteli all inclusive, nie ma plaży, nie ma palm. Jest to kierunek dla osób, które już były w wielu miejscach. Jeżeli robiliście program sprzedażowy, który był już w Turcji, w Tajlandii, na Dominikanie i chcecie zaskoczyć swoich klientów i dać destynację, która jest zdecydowanie „out of the box”, to właśnie jest Argentyna.

Dla osób, które chcą więcej doznać i wyjść poza schemat standardowych wyjazdów związanych z plażą i resortami all inclusive.

To, co jest kluczowe jeszcze przy charakterze tego programu – zdecydowanie lepiej sprawdzają nam się grupy około 20 do 50 osób, ponieważ przy większych grupach logistyka w Patagonii się komplikuje.

Argentynę rekomendujemy również przy dłuższych programach sprzedażowych. Wynika to z jednej strony z rezerwacji biletów dużo, dużo wcześniej, a druga kwestia to cena samego wyjazdu – dlatego dobrze jest dać swoim partnerom więcej czasu na uzbieranie punktów, ewentualnie zrobienie wolumenu, który pozwoli na wyjazd w tak ciekawe miejsce.

Budżet wyjazdu

Dobra, to z jakim budżetem mierzymy się, żeby pojechać na taki wyjazd? Zliczmy wszystkie elementy, które muszą się w nim znaleźć. Mamy przelot Warszawa–Buenos Aires z przesiadką, trzy loty wewnętrzne, siedem noclegów, wyżywienie – śniadania, obiady i kolacje. Do każdego z tych posiłków wino bądź piwo, obsługę pilota, lokalnych przewodników, wszystkie atrakcje – trekkingi, pokaz tanga czy wejście na Perito Moreno.

Dodatkowo zawsze rekomenduję drobny gadżet – może to być czapka Patagonii. Do tego dochodzi logistyka przedwyjazdowa, strona wyjazdowa, branding, obsługa project managera oraz prowizja agencji.

To wszystko jest wliczone w pakiet i w zależności od terminu rezerwacji musimy się liczyć z kwotą pomiędzy 22 a 25 tysięcy złotych od osoby.

Podsumowanie

Argentyna to idealny kierunek dla incentive, bo ma bardzo dużo atrakcji i dużo zmiennych. To też bardzo dużo „magnesów”, które przyciągają w komunikacji – mamy futbol, mamy wino, mamy steki. Wiele osób chce to poczuć właśnie na miejscu, w typowo argentyńskim klimacie.

Dlatego wykorzystajmy ten wyjazd jako dobry motywator do sprzedaży.

A jeżeli myślałeś kiedyś o tym, żeby Argentyna stała się Twoją „marchewką” w trakcie programu sprzedażowego – napisz do nas, link znajdziesz poniżej, a wycenimy wyjazd do Argentyny taki, który przełoży się na Twój wzrost sprzedaży.

Chcesz zorganizować wyjazd firmowy do Argentyny dla swojego zespołu? Sprawdź też nasze realizacje, a po inspiracje wskocz na oficjalną stronę turystyczną Argentyny. Wyjazd firmowy do Argentyny to inwestycja, która wymaga kierunku, planu i wykonawcy — dlatego zaczynamy od briefu, nie od katalogu.

Subskrybuj nasz kanał
Masz pytania?
Skontaktuj się!
Formularz kontaktowy