Agencja incentive: Jak WYBRAĆ odpowiedniego partnera?
Agencja incentive czy biuro podróży? Wybór partnera do organizacji wyjazdu ...
dowiedz się więcej
Piotr Heliasz
CEO | Incentive Travel Expert
2026-05-08
Niezapomniany wyjazd incentive? W tym odcinku pokazujemy, dlaczego dziś sam kierunek i hotel to za mało, aby uczestnicy naprawdę chcieli zawalczyć o udział w programie. Prosto z Zanzibaru, czyli słynnej Wyspy Przypraw, przechodzimy przez 7 elementów, które potrafią całkowicie zmienić charakter wyjazdu firmowego i zamienić go w doświadczenie budujące emocje, relacje i zaangażowanie.
Planowanie wyjazdu incentive jest jak gotowanie. Kierunek to nasz główny składnik, taki jak kurczak czy ryż. Świadczenia: hotel, transfery, all inclusive to nasze narzędzia – nóż bądź patelnia. Bez tych dwóch elementów wyjazd nie mógłby się odbyć.
Problem w tym, że to już nie wystarcza, by Wasi uczestnicy mieli smaka na wyjazd. Może kiedyś brało się kawałek mięsa, smażyło – sycić, syciło, ale zawsze czegoś brakowało. Kuchnia incentive polega na tym samym. Może kiedyś hasło „Dominikana all inclusive” rozbudzało nasze zmysły. Obecnie jest to zdecydowanie za mało.
Nie bez powodu po rozwiązanie tego problemu przylecieliśmy aż na Zanzibar, miejsce, którego potoczna nazwa to Wyspa Przypraw. Właśnie tu, na farmie przypraw, widać to najlepiej. Przyprawy dają potrawom smak i charakter, a jeżeli naszą bazę połączymy z różnymi przyprawami, da nam to zupełnie nową odsłonę i świetne doświadczenie. I dokładnie tak samo jest z wyjazdami incentive.
Dlatego dzisiaj pokażę Ci siedem sposobów – siedem incentivowych przypraw, którymi możemy wzbogacić nasze wyjazdy, tak by Wasi uczestnicy mieli na niego smaka, nawet jeżeli byli tam kilka razy. No to co, lecimy z planem na naprawdę smakowity wyjazd.
Paliwo lotnicze dla tego kanału dostarcza BT Events & Incentive – wyjazdy, które pracują dla Twojego biznesu.
Wyobraźcie sobie, że na wyjazd incentive zabieramy jedną z osób ze świata sportu albo z pierwszych stron gazet. Co zyskujemy? Zyskujemy na pewno prestiż wyjazdu, ale też taką sytuację, w której nasi uczestnicy będą mogli być w towarzystwie swojego bohatera przez dłuższy czas – napić się z nim kawy, porozmawiać.
Dla przykładu możemy zabrać na wyjazd Krzysztofa Ignaczaka i oglądać mistrzostwa świata w siatkówce ramię w ramię z naszym mistrzem albo wziąć udział w kameralnym koncercie na plaży Patrycji Markowskiej. To wszystko powoduje, że mamy jedyne w swoim rodzaju wydarzenie tylko dla naszych gości.
Jeszcze jeden aspekt, który Was może zaciekawić, to to, że jest to bardzo trudno wycenialny element. Jeżeli robimy wyjazd do Meksyku, większość naszych partnerów może wejść i sprawdzić, ile on kosztuje. Ale kiedy zrobimy wyjazd do Meksyku wraz ze znanym kucharzem i zaproponujemy to w pakiecie, ciężko ocenić, jakiej wartości to może być wyjazd, a na pewno będzie unikatowy.
To element wyjazdu, który może być jeden jedyny w swoim rodzaju. Nie ma dwóch takich samych finałów Ligi Mistrzów, nie ma dwóch takich samych finałów Formuły 1. Zabierzmy swoich uczestników w miejsce, gdzie będą mogli te emocje przeżyć bardzo blisko, na własnej skórze.
I to nie musi być tylko i wyłącznie sport z pierwszych stron gazet: NBA, Formuła 1, piłka nożna – ale pomyślmy też o sportach niszowych, bardzo popularnych w danym miejscu, jak chociażby krykiet na Sri Lance.
Jest to przyprawa, która symbolizuje nam motyw filmowy i – tak samo jak w przypadku wydarzeń sportowych – wiele przeżywamy, oglądając film. Są to piękne scenerie: pustynie, wielkie metropolie czy miejsca, do których bardzo chcielibyśmy się udać, więc dlaczego ich nie wykorzystać?
Chodzi o to, żeby zabrać naszych uczestników w miejsca, które znają z filmów. Na przykład pospacerować po dachach Grand Bazaru w Stambule i odtworzyć scenę pościgu Jamesa Bonda na tle Hagii Sophii. Takich elementów mamy wiele. Możemy podróżować po pustyni, gdzie był kręcony „Marsjanin”, lub zobaczyć spektakularną plażę Maya Bay, którą pamiętamy z filmu „Niebiańska plaża”.
Nasza czwarta przyprawa to wanilia i tutaj chciałbym, żeby ona była łagodna. I tak samo jest to element wyjazdu, którym chcemy troszkę zastopować. Dlaczego każdy wyjazd musi być napchany programowo? Musimy odhaczać kolejne punkty „must see”? Właśnie chodzi o to, że nie musimy.
Chciałbym, żeby tą przyprawą był relaks i nie podróż, gdzie będziemy odkrywać nowe miejsca, zwiedzać i odhaczać, a podróż w głąb siebie, gdzie pomyślimy o swoim relaksie i spokoju. Co byście powiedzieli na to, byśmy mieli program bez planu, gdzie pojedziemy i naszym głównym planem będzie odpocząć?
Zabiegi ajurwedyczne w Indiach, świetne spa na Bali i tak spędzimy 4–7 dni, a uczestnicy docenią tę formę spędzania czasu, dlatego że wrócą po wyjeździe wypoczęci i gotowi do nowych wyzwań.
Na pewno kojarzycie smak goździka. Jest nieporównywalny z niczym innym, a jego zapach przywołuje na pewno miłe wspomnienia ze świętami Bożego Narodzenia. I właśnie chodzi o te „święta”.
Spróbujmy wybrać destynację i festiwal kultury, który odbywa się w danym miejscu. Mamy ich naprawdę mnogość. Na pewno kojarzycie jakieś miejsce, w którym byliście kilka razy, ale poprzez wydarzenie, które tam się odbywa, patrzycie w zupełnie inny sposób na miejsca, które Was otaczają.
I właśnie to chcemy osiągnąć – by w danej destynacji wybrać spektakularny festiwal. Co by było, gdybyśmy pojechali do Meksyku nie na Jukatan w momencie, kiedy mamy możliwość plażowania, ale w listopadzie na Święto Zmarłych i zobaczyli kolorowe, roztańczone ulice z charakterystycznymi, pomalowanymi twarzami?
Możemy również przenieść się do Brazylii w trakcie festiwalu samby i wziąć udział w karnawale albo pojechać do Hiszpanii na La Tomatinę i obrzucać się pomidorami. Dzięki tej przyprawie zmienimy kompletnie destynację i pokażemy ją w nowej odsłonie. To element, który sprawi, że uczestnicy zobaczą dane miejsce w zupełnie nowym świetle.
Masz młody zespół, odważny, który szuka nowych wyzwań, nowych wrażeń? Szczególnie działy sprzedażowe działają na dużej energii i potrzebują bodźców zewnętrznych. Dlaczego standardową destynację nie możemy przyprawić o coś, co podnosi poziom adrenaliny i z wyjazdu zrobić challenge?
Gdybyśmy zaproponowali uczestnikom coś, co będą mogli opowiadać wnukom? Co mam na myśli? A może wejście na Kilimandżaro? Zróbmy program, w którym przez rok nie tylko będziemy się przygotowywać poprzez wyrabianie targetów, ale również fizycznie, żeby finalnie po siedmiodniowej wędrówce stanąć na dachu Afryki.
A gdybyśmy poszli na nocną wędrówkę po dżungli w Borneo? To też mogłoby spowodować, że uczestnicy mieliby chwile, które zapamiętają na bardzo długo. Dla innych osób poziomem wyzwaniowym może być rajd Paryż–Dakar i przejechanie całej trasy śladami tak wymagającej wyprawy.
Są to elementy jedyne w swoim rodzaju, których nie da się „zamówić” w biurze podróży w ramach standardowych wakacji. Te wspomnienia z Twoją marką zostaną już na zawsze.
Siódma przyprawa to cynamon i jest to odpowiednik luksusu. Bardzo często luksus jest naszym standardem i ja się z tym zgadzam – robiąc wyjazdy firmowe, one muszą być na odpowiednim poziomie. Jest to niejako wpisane w wyjazdy firmowe, ponieważ każdy wyjazd musi być godny partnerów, których zapraszamy , czy godny nagrody dla naszych działów sprzedaży czy działów handlowych.
Ale chciałbym, żebyśmy sięgnęli trochę wyżej – do takiego luksusu top na świecie. Lotów do Dubaju mamy mnóstwo i jest to kierunek bardzo popularny. A gdybyśmy zaaranżowali przejazd luksusowym samochodem po torze w Abu Dhabi, a na koniec przelecieli prywatnym helikopterem nad miastem?
To spowoduje, że osoby, które na co dzień nie doświadczają takich rzeczy, będą miały poczucie przeżycia czegoś naprawdę wyjątkowego.
Chciałbym zostawić Was po tym materiale z jednym zadaniem. Przypomnijcie sobie wyjazd incentive, który Wasi partnerzy, Wasi pracownicy wspominają bardzo dobrze – chodzi mi o taką destynację, która była bliska i teraz wydaje się już pospolita.
A następnie spróbujcie wziąć siedem tych przypraw, które Wam w tym momencie podałem, i na tej destynacji zacznijmy ją doprawiać.
Dzięki temu zobaczycie, że podstawą, którą jest: kierunek, dobry hotel, który wspominają, będzie bazą i chętnie pojadą do tego samego miejsca. Hotel nie zawsze musi być ten sam – on jest doskonałą bazą i tylko podstawą do organizacji.
A przyprawy spowodują to, że ten wyjazd będzie magnetyczny i uczestnikom będzie chciało się o niego zawalczyć.
Dla przykładu możemy to zrobić wspólnie na Turcji. Myślę, że jeżeli jest to jedna z destynacji, w której byliście kilkukrotnie, i chciałbym dopasować do niej nasze przyprawy.
Pierwszą przyprawą był motyw filmowy, o którym rozmawialiśmy i też go przytaczałem, czyli James Bond 007 i chodzenie po dachach – całkowicie nowy obraz Turcji.
Jeżeli chodzi o gościa specjalnego – wyobraźcie sobie prywatny koncert z polskim wokalistą na plaży w Turcji. Jest to bez problemu do zrobienia. Możemy sobie wynająć czy to beach bar, czy kawałek plaży i przy akustycznym koncercie, przy zachodzie słońca, odmienić ten kierunek.
A bodźcem wyjazdowym, żeby pojechać z Wami, nie będzie Turcja, tylko unikatowe wydarzenie z gościem specjalnym.
Kolejny element to wydarzenie sportowe. Fani sportu wiedzą, że Stambuł to mekka piłki nożnej. Przeżycie meczu piłkarskiego na jednym ze stadionów, gdzie są jedne z najbardziej gorących trybun, to byłoby coś.
Jeżeli nie, to w Turcji odbywa się bardzo dużo wydarzeń sportowych, jak chociażby mistrzostwa świata w siatkówce, gdzie mamy podstawę stosunkowo rozsądną, budżetową, ale zabieramy uczestników na świetne wydarzenie.
Co do relaksu – hotel Six Senses w Bodrum, który posiada jedno z największych spa w Turcji. Tam będzie można skorzystać z błogiego relaksu i zabiegów w hammamie.
Co do festiwalu kultury – udajmy się do Kapadocji na lot balonem o wschodzie słońca.
A w ramach challenge’u możemy przejść szlakiem Lycian Way, gdzie sprawdzimy siebie i zobaczymy niesamowite widoki – z jednej strony morze, z drugiej urwiska skalne.
Zamykamy to wszystko luksusem, czyli chyba najprostszy wybór, jeżeli myślimy o Turcji – wybierając bardzo dobry hotel.
Na bazie przypraw chciałem powiedzieć, żebyście nie bali się sprawdzonych kierunków. Jeżeli już gdzieś byliście, to nie znaczy, że ten kierunek jest kompletnie skreślony. Może możemy popatrzeć na niego zupełnie z innej strony.
Dlatego te przyprawy – dla Was takie małe zadanie. Weźmy ten kierunek i spróbujmy przejść przez te nasze siedem przypraw, żeby go ewentualnie inaczej doprawić. A może znajdziemy zupełnie inny smak w tym naszym głównym daniu.
Kolejna kwestia, którą chciałbym Wam przytoczyć, to żeby nie bać się mieszać przypraw. To, że będziemy bazować na luksusie, nie znaczy, że nie możemy dodać wydarzenia sportowego. Wiadomo, że zbyt dużo przypraw spowoduje, że to danie będzie mdłe, ale jeżeli wybierzemy sobie dwie bądź trzy i zrobimy ciekawy miks, będzie to wydarzenie tak unikatowe, że wszyscy będą chcieli w nim wziąć udział.
To, co zyskujemy jeszcze, to świetną komunikację. W tym momencie nie komunikujemy tylko i wyłącznie, że jest to wyjazd do Turcji. Komunikujemy, że jest to luksus, którego jeszcze nie znali, wyzwanie, z którym się jeszcze nie zmierzyli, bądź emocje sportowe, w których nigdy nie wzięli udziału.
To powoduje, że nie tylko musimy bodźcować, komunikować i zachęcać do naszego wyjazdu kierunkiem, ale mamy dużo większy wachlarz argumentów, którymi możemy przekonać do wyjazdu.
Dodatkowym aspektem, który wynika z tych przypraw, jest urozmaicenie naszej komunikacji przedwyjazdowej. W formie, którą mamy obecnie, nie musimy już mówić tylko: „wyjazd do Turcji, ogłaszamy konkurs sprzedażowy”.
Możemy komunikować: weź udział w wydarzeniu sportowym, w którym nigdy nie brałeś udziału. Przed Tobą wyzwanie, do którego jeszcze nigdy nie podszedłeś, bądź luksus, którego jeszcze nigdy nie zaznałeś.
To powoduje, że z destynacji robimy wydarzenie.
Planujesz wyjazd incentive i chcesz, żeby zapadł w pamięć? Zobacz nasze realizacje i subskrybuj kanał Lecimy z Planem, gdzie regularnie zdradzamy „przepisy” na wyjazd incentive, który robi różnicę.